Minimalizm z dziećmi – czy to możliwe?

Minimalizm z dziećmi – czy to możliwe?

Po latach zachłyśnięcia się konsumpcjonizmem coraz więcej osób decyduje się na zmiany czyli wprowadzenie w życie filozofii minimalizmu. Pozbywają się niepotrzebnych rzeczy i zaczynają z uwagą przyglądać się przedmiotom, które ich otaczają. Nagle okazuje się, że większość z nich nie jest im potrzebna do szczęścia, a pozbycie się ich wywołuje uczucie wyzwolenia. Wiele z tych osób chce też przekazać takie podejście do życia swoim dzieciom. Zdarza się też, że to dzieci zwracają uwagę rodzicom, że zaczynają mieć za dużo wszystkiego wokół siebie (tak było w moim przypadku J). Czy jednak minimalizm z dziećmi jest możliwy?

Minimalizm a sklepy z zabawkami

Zacznijmy od małych dzieci, bo to im najtrudniej jest odmówić nowej zabawki, nie kupić nowego pięknego ubranka czy czegoś słodkiego (dotyczy to rodziców, dziadków i wszystkich odwiedzających J). Gdy wejdziesz do sklepu z zabawkami to z pewnością uznasz, że minimalizm z dziećmi nie ma prawa się udać. W takim sklepie ze wszystkich stron atakują Cię setki, a może nawet tysiące zabawek we wszystkich kolorach tęczy, z których spora część wydaje również przeróżne dźwięki. Zabawki konkurują ze sobą, a każda z nich kusi byś to właśnie ją zabrał do domu. I często zdarza się tak, że wychodzisz z kolejną cudowną zabawką i masz nadzieję, że obdarowane nią dziecko będzie zachwycone. Ale czy faktycznie tak będzie?

Nieraz rozmawiam ze znajomymi, którzy mają dzieci i większość z nich mówi, że dzieci w ogóle nie cieszą się z zabawek. Każda zabawka wzbudza w nich zainteresowanie przez krótki czas po zakupie, a potem ląduje w szafie i pozostaje zapomniana. W trakcie rozmowy okazuje się jednak, że to samo dziecko, które nie jest zainteresowane kolejną piszcząco-grającą zabawką w wielu kolorach, chętnie sięga po kamienie, patyki, garnki czy makaron i potrafi z ich pomocą wyczarować prawdziwe cuda. Czy to nie znak, że dzieci nie potrzebują tych wszystkich cudów, które można znaleźć w sklepie z zabawkami? Czy to nie dowód na to, że to sprawni marketingowcy wmawiają nam, że dzieci potrzebują tych wszystkich mini laptopów, pralek, mówiących lalek i jeszcze innych wspaniałości, które możesz znaleźć w sklepie z zabawkami?

minimalizm z dziećmi jak zacząć

Zabawki – czy tego potrzebują dzieci?

Maria Montessori, twórczyni metody swobodnego rozwoju zwanego metodą Montessori mówi: „dawać bodźce dziecku, pozostawiając je jednak wolnym w rozwoju – oto pierwszy obowiązek wychowawczy”. I to właśnie na tej zasadzie funkcjonują przedszkola i szkoły Montessori, w których nie ma wspaniałych zabawek, w których wszystko dzieje się automatycznie. Są za to sprzęty, dzięki którym dzieci same mogą odkrywać zasady rządzące światem. To mogą być patyki, sznurki, kamienie, pudła, garnki i inne rzeczy, które można znaleźć w domu i jego otoczeniu. To wyobraźnia podpowie im czy ustawione w rzędzie kamienie będą stonogą, pociągiem czy wijącym się wężem. To doświadczenie pokaże, że lepiej postawić mały kamień na dużym, a nie odwrotnie, jeśli chcemy zbudować wieżę. To zmysły pomogą odkryć różnice w fakturze i właściwościach materiałów. Tak rozwija się kreatywność, która będzie bardzo pomocna w dorosłym życiu. Pamiętajmy, że to od nas zależy jak ukształtujemy nasze dziecko, czy będzie w przyszłości kreatywne, zaradne czy roszczeniowe i bezbronne wobec wyzwań w dorosłym życiu. I nie możemy tego odkładać na później, musimy działać świadomie od tych pierwszych dni.

Takie podejście może się wydać niektórym z Was bardzo skrajne i bardzo trudne do zastosowania. Owszem, nie jest łatwo, gdy mamy możliwość kupienia „gotowych” zabawek, o których sami marzyliśmy w dzieciństwie. Sztuką jest znaleźć złoty środek, który pozwoli zachować równowagę pomiędzy nadmiarem a całkowitym brakiem zabawek w życiu dziecka, by w otoczeniu naszego dziecka znalazły się te właściwe, które pozwolą rozwinąć jego predyspozycje. Będą sprawiały radość, a nie tylko oczekiwanie, że muszą zawsze coś dostać. Niektóre dzieci lubią malować, lepić coś z plasteliny, inne bawić się klockami i ciągle wymyślać nowe „budowle” czy rozwiązywać różne zagadki, albo po prostu bawić się piłką. Jeszcze raz powtórzę, że wiem nie jest łatwo. Sama przez to przechodziłam. Niestety z uwagi na ogrom różnych obowiązków, zawodowe aspiracje bardzo często już nie mamy siły i czasu na wspólne zabawy, spędzanie czasu z dzieckiem. I te zabawki - prezenty trochę traktujemy jako swojego rodzaju usprawiedliwienie, rekompensatę za właśnie ten brak czasu. Nas też często dopada znużenie i frustracja ciągła powtarzalnością codziennych czynności i zaczynamy iść na tzw. łatwiznę. Co zrobić jak już „popełniliśmy” te błędy? Zacząć wprowadzać zmiany małymi krokami. Ustalić pewne zasady, priorytety, przeznaczać sobie systematycznie czas na wspólne przebywanie, rozmowy i zabawy.

minimalizm jak zacząć

Minimalizm dla dzieci – zacznij od edukacji dorosłych

Szukając złotego środka warto zacząć od ograniczenia okazji, z jakich dzieci dostają zabawki oraz ich ilości. Zdarza się często tak, że babcia, ciocia, wujek czy znajomy przychodząc w odwiedziny za każdym razem ma dla dziecka jakiś drobiazg ( bo często uważają, że nie wypada przyjść z „pustymi” rękomaJ ). Po kilku takich odwiedzinach tych drobiazgów jest cala szuflada, a po kilku zabawach część z nich nie nadaje się do użytku, bo były kiepskiej jakości. Aby tego uniknąć warto porozmawiać z najbliższymi i namówić ich do tego, by z tego zwyczaju zrezygnowali. Ich wizyta powinna kojarzyć się dziecku z radością z bycia razem, a nie z oczekiwaniem na prezent. Oczywiście trzeba to zrobić delikatnie i w taki sposób, by darczyńcy nie czuli się urażeni najlepiej przed zapowiedzianą wizytą uprzedzać, żeby nie przychodzili z prezentami a jeżeli już muszą coś przynieść, to sugerujcie im co będzie mile widziane. Ja zawsze przed każdą wizytą staram się zapytać czy możemy coś przynieść dla dziecka i ewentualnie co. I wiecie nie zawsze są to zabawki czy książeczki. Czasami odwiedzam dwójkę przeuroczych małych chłopców, którzy zamiast słodyczy jadają suszone owoce i to one zawsze są miłym prezentem (choć nie obowiązkowym) 😊

Oprócz tych drobnych upominków dzieci dostają prezenty na urodziny, Dzień Dziecka czy Święta. Może przed taką imprezą warto dogadać się w rodzinie i zamiast kupowania kilku czy kilkunastu drobiazgów „zrzucić się” na jeden większy, wspólny prezent, który dłużej niż 15 minut będzie cieszył nasze dziecko? Przyznam się Wam też, że jak obserwuję jak drogie prezenty są kupowane dzieciom i jeszcze gorzej bo oczekiwane przez nie, to mnie to przeraża. Jak my dorośli nie zastanawiamy się, że w ten sposób wychowujemy i kształtujemy dzieci na materialistów. Mam chyba ogromne szczęście, bo w mojej rodzinie i bliższej i dalszej prezenty nigdy nie stanowiły najważniejszego elementu spotkań. Nigdy nie było oczekiwania z żadnej strony, że prezent musi być zawsze i zawsze drogi. Ważny był zawsze fakt samego spotkania i tej „odświętnej” towarzyszącej spotkaniu atmosfery.

minimalizm a dzieci

Warto również rozmawiać o tym, że lepiej kupić jeden porządny zestaw klocków, którymi można bawić się latami, budując za każdym razem coś innego, niż śpiewająco-grającą zabawkę, która znudzi się po kilku chwilach. Lepiej kupić jedną fajną lalkę dobrej jakości niż kilka, którym po kilku zabawach odpadną ręce czy nogi. A może zorganizować ciekawe wyjście czy wyjazd do teatru, kina, na koncert czy zwykłą zabawę w ogrodzie.  I wiem, że takie rozmowy mogą być trudne, zwłaszcza ze starszym pokoleniem, które mniej chętnie podąża w kierunku minimalizmu. Oni pamiętają niedostatki ze swojego dzieciństwa i chcą tego oszczędzić swoim wnukom. Łatwiej jest też kupić gotową zabawkęJ Ale warto próbować. Zapraszając  na wspólne spotkania uprzedzajmy, że prosimy o nie przynoszenie prezentów dla dzieci na każde spotkanie. Miejmy też w zanadrzu sugestię drobnego upominku, który nie będzie kłopotem dla nikogo, a na większe okazje, jeżeli możemy, ustalajmy wspólne prezenty. W końcu o dobro najmłodszych tutaj chodzi, a to wspólny cel wszystkich, którzy ich otaczają.

Jeśli więc chcesz wprowadzić do życia swojego dziecka minimalizm, to pokaż mu, że świat jest ciekawy i warto odkrywać go samodzielnie. Łatwiej to robić, gdy żyje się w uporządkowanym otoczeniu, bo łatwiej się w nim odnaleźć. Naucz dziecko, że prawdziwą wartością są ludzie, którzy je otaczają, a nie zabawki, które przynoszą, że warto mieć kolegów, znajomych, przyjaciół.  Działając w ten sposób nie obejrzysz się nawet, gdy okaże się, że dziecko samo Ci powie, że ono nie chce kolejnej zabawki, bo te co ma już mu wystarczą, ale chciało by się spotkać i pobawić z Kasią czy Jasiem. Czas ucieka, dzieci szybko dorastają. Dzisiaj masz problem z nadmiarem zabawek, jutro zaczną się gry (niestety często brutalne), uzależnienie od wirtualnego świata online… musisz zdawać sobie sprawę, że właściwe budowanie relacji, zaczyna się od najprostszych spraw i najwcześniejszego okresu życia naszego dziecka. Minimalizm i slow life trochę nam w tym pomagają. Właściwe relacje i zasady to najlepsza inwestycja, którą możesz dla niego zrobić. I tego w drodze do minimalizmu Ci życzę 😊