Grudzień to taki specyficzny miesiąc w roku. Jego początek to często przedświąteczna gonitwa, która nie sprzyja refleksjom i wypoczynkowi. Święta spędzamy różnie, ale po świętach przy okazji zbliżającego się końca roku zwykle przychodzi czas na podsumowania. Czy i dlaczego warto to robić?
Jaki był ten rok?
Koniec roku to okazja do spojrzenia na cały mijający rok z „lotu ptaka” i zastanowienie się czy, jak ktoś woli, wypisanie sobie tego, co było w nim dobre, co słabsze, a co zupełnie się nie udało. Jeśli chcesz, to możesz zrobić sobie podział na różne sfery życia np. zawodową, rodzinną, zdrowotną itp. i zrobić oddzielne podsumowanie dla każdej z nich. Często jest jednak tak, że wszystkie te sfery przenikają się ze sobą i ich rozdzielenie może być trudne. Zrób więc tak, jak Ci wygodniej. Ważne, żebyś podczas takiego spojrzenia wstecz nie zapomniała o niczym ważnym dla Ciebie.
Jeżeli serio podchodzisz do tego typu podsumowań to warto je robić na kartce, a nie w głowie. Dlaczego? A chociażby dlatego, że kartka zostanie i w kolejnym roku będziesz mogła skonfrontować swoje przemyślenia, dodać nowe doświadczenia i ocenić czy „uczysz się” na swoich błędach czy jednak z rozpędu je powielasz 🙂 A co ważniejsze i dowiedzione, mamy tendencję do uwypuklania złych rzeczy kosztem zdarzeń pozytywnych. Często te pozytywne rzeczy traktujemy jak coś oczywistego i zapominamy, że one też wymagały od nas wysiłku i koncentracji by je zrealizować. Gdy spiszesz sobie wszystko, co było istotne w zeszłym roku, to wtedy zobaczysz czarno na białym, jak wyglądał Twój rok. I okaże się, że tych pozytywnych rzeczy było jednak całkiem sporo, a Ty za bardzo skupiłaś się na tym, co było złe, zamiast cieszyć się z tego, co zakończyło się sukcesem.

Takie podsumowanie jest też łatwiejsze jeśli miałaś na ten rok określone cele (znowu kartka może pomóc:)). Wówczas masz punkty odniesienia, na podstawie których możesz zweryfikować, czy to, co sobie założyłaś zostało zrealizowane, a co nie. Jeśli miałaś wyznaczone cele, to przy ich ocenie zastosuj skalę, przynajmniej 5 punktową lub procentową. Nigdy nie patrz na swoje osiągnięcia zero-jedynkowo, bo to prowadzi do niepotrzebnej frustracji i negatywnych emocji. Jeśli np. założyłaś sobie, że spędzisz na wypoczynku 10 dni, a udało się wygospodarować 8, to nie mów, że cel nie został zrealizowany, a tak byłoby w dwustopniowej skali, lecz że został osiągnięty w 80%. To oznacza, że do jego pełnej realizacji było już całkiem blisko i masz powód do tego, by uznać to za zjawisko pozytywne.
Nieco trudniej jest zrobić podsumowanie, jeśli celów nie miałaś i nie masz do czego się odnieść. Wówczas spisz sobie sytuacje, z których jesteś dumna i takie, o których niekoniecznie chcesz pamiętać. Nie pomijaj jednak tych drugich, bo przecież uczymy się na błędach i uświadomienie sobie tego, co było złe jest kluczem do tego, by nie popełnić ich po raz drugi.
Szukaj przyczyn niepowodzeń i ucz się na błędach
Nie wiem, czy znasz takie powiedzenie: „kto chce, znajdzie sposób, a kto nie chce, znajdzie powód”. Zgadzam się z nim w pełni i jestem przekonana, że wiele razy przeszkodą w naszym działaniu jest właśnie ten zły duszek, który szuka powodu na to, by czegoś nie robić. Jeśli podsumowując rok widzisz, że u Ciebie przeszkodą był właśnie on, to zastanów się, jak to zmienić. Może to, co sobie zakładasz nie jest jednak dla Ciebie tak ważne? Może masz inne priorytety, które uniemożliwiają Ci realizowanie celów na jakimś polu? A może zbyt dużo od siebie oczekujesz, za dużo bierzesz na siebie i po prostu brakuje Ci czasu na wszystko? Dlatego bardzo ważna jest ocena i przemyślenie powodów z jakich nie zrealizowałaś swoich celów. Ale nie zapominaj też o ocenie celów, które zrealizowałaś. Zastanów się co z kolei spowodowało ich osiągnięcie i koniecznie wykorzystaj te wnioski i doświadczenia w realizacji swoich planów w kolejnym roku.
Mały przykład co może przeszkadzać w realizacji planów? Załóżmy, że jesteś młodą, pracującą mamą i Twoje dzieci niestety chorują w najmniej oczekiwanych momentach lub są na tyle małe, że wymagają ogromnej uwagi i pieczy z Twojej strony. W takich warunkach trudno jest realizować zawodowe cele, zwłaszcza jeśli są mocno wyśrubowane, zbyt ambitne i przez to niedostosowane do sytuacji, w której się znalazłaś. Nie chcę przez to powiedzieć, że dziecko jest przeszkodą w „robieniu” kariery zawodowej, bo tak absolutnie nie jest. Może jednak być tak, że samej Ci trudno przyznać przed sobą, że dziecko jednak jest ważniejsze od rozwoju zawodowego na tym etapie życia, na którym jesteś. „Szarpiesz” się ze sobą chcesz być dobrą mamą 24 godziny na dobę i jednocześnie świetnym pracownikiem podejmującym coraz ambitniejsze zadania. Zaczyna brakować Ci czasu na wszystko, jesteś coraz bardziej zestresowana i niezadowolona. Zwolnij tempo. Wszystko ma swój czas i rządzi się swoimi prawami. Dzieci szybko rosną 🙂 Ważne, żeby być zadowolonym z siebie, temu też służy roczne podsumowanie. Warto pamiętać, że nie wszystko uda nam się zrobić jednocześnie, niektóre cele wymagają przesunięcia w czasie. Warto ustalić priorytety i etapy realizacji ważnych dla Ciebie celów.
Dobrze jest zatem spojrzeć na to, co się wydarzyło w ostatnim roku przez pryzmat warunków, które mają wpływ na Twoją sytuację. To może być właśnie specyficzna sytuacja rodzinna czy zawodowa, z powodu której Twój rok wyglądał nieco inaczej niż sobie go wyobrażałaś.

Wyznacz cele na kolejny rok
Zrobione w ten sposób podsumowanie roku pozwoli Ci spojrzeć na swoje życie z szerszej perspektywy i pokaże, w jakim miejscu jesteś. Mam nadzieję, że po takim szczerym spojrzeniu wstecz zauważysz znaczące postępy w porównaniu z rokiem poprzednim i wyznaczysz rozsądnie swoje cele na rok kolejny. Pamiętaj, że cele nie muszą być bardzo duże, jak zdobycie Mount Everestu czy opłynięcie kuli ziemskiej. To mogą być mniejsze rzeczy czyli miło spędzony czas z rodziną, wyjścia do kina/teatru/na koncert czy regularna aktywność fizyczna. Mierz wysoko, ale nie za wysoko, żebyś nie czuła frustracji przy ich realizacji, bo to pierwszy krok do tego, by się zniechęcić. Wykorzystaj metodę małych kroków, która choć czasem na około i dłużej, ale skuteczniej prowadzi do celu niż jeden wielki skok nad przepaścią. Przynosi też dużo więcej radości i mniej stresów 🙂