Przejdź do treści

3 pomysły na jesienny weekend w trybie slow

Pierwsze wrześniowe poranki, które nierzadko witają mnie już delikatną mgłą, to najlepszy dowód na to, że jesień zbliża się wielkimi krokami. Nie mam zamiaru z tego powodu narzekać, bo złota polska jesień to jedna z przyjemniejszych pór w naszym klimacie. Warto byłoby ją dobrze wykorzystać, by naładować akumulatory przed krótkimi zimowymi dniami, dlatego dziś podrzucam Ci 3 pomysły na jesienny weekend w trybie slow.

Feeria barw w jesiennych górach

Nieodłącznym elementem jesiennych dni są kolorowe liście. Jako dziecko uwielbiałam je zbierać, a potem tworzyć z nich przeróżne kompozycje. Przyklejałam je na kartkach papieru tworząc mój własny jesienny las i oczywiście wkładałam do wazonów jako bukiety. Teraz wolę je podziwiać tam, gdzie ich miejsce, czyli na drzewach.

Najchętniej obserwuję ten kolorowy pejzaż w górach. To właśnie tam, gdzie rosną duże połacie lasów liściastych najlepiej widać, jak pięknie i wielobarwnie mogą wybarwiać się liście. Wówczas stojąc na szczycie jednej z gór mogę obserwować przepiękny krajobraz o zaskakująco szerokiej palecie barw.

Polecam Ci taką wyprawę na jesienny weekend w góry. Może nie będzie gorąco, może nie będzie morza, ale gwarantuję, że będzie spokój i cisza. A doznania estetyczne, które będą Ci takiej wyprawie towarzyszyć, z pewnością są tego warte. Wyciszysz się, nacieszysz oczy pięknem jesiennej przyrody i z naładowanymi akumulatorami wrócisz do codziennych zadań.

A może nad morze?

Jeśli w góry masz za daleko lub nie przekonały Cię moje zachwyty nad przepięknymi kolorami liści, to proponuję, by jesienny weekend spędzić nad morzem. Bałtyk po sezonie ma ogromny urok. Znikają sprzedawcy wszystkiego, którzy rozstawiają się na centralnych dojściach na plażę, znika masa spragnionych słońca, ale nadal pozostaje piękna plaża i cudowne morze. Co prawda kąpiele o tej porze roku to już wyczyn dla morsów (nie dla mnie😉), to nadal można spacerować brzegiem morza.

Jesienne morze jest inne od tego letniego. Ciemniejsze, bardziej burzliwe, groźniejsze. Ale nadal jednakowo piękne, z szumiącymi falami i jodem, który podobno uwalnia się w jeszcze większych ilościach. O tej porze roku może również pojawić się sztorm. Takie wzburzone morze wzbudza mój szczególny respekt, podziw i skłania do refleksji nad potęgą Matki Natury. Czyż nie jest to idealne miejsce na jesienny weekend w trybie slow?

Domowe zacisze

A jeśli nie masz ochoty na wyprawę w góry, ani na spacery nad morzem, to świetny weekend w trybie slow możesz również urządzić w swoim domowym zaciszu. Wystarczy, że spróbujesz zwolnić, przestaniesz na chwilę myśleć o tym, co trzeba załatwić, jakie zakupy zrobić, co posprzątać itp. itd. Postarasz się znaleźć czas wyłącznie na rzeczy, które są dobre dla Ciebie i Twojego organizmu. Spróbuj potraktować Twój dom jak wakacyjną kwaterę i dzięki temu w trakcie takiego weekendu naprawdę odpoczniesz i nabierzesz sił na codzienność.

Może wybierzesz weekend z książką na kanapie (choć to jednak lepiej robić w zimowe weekendy, gdy za oknem plucha), spacer po najbliższej okolicy (może też znajdziesz jakieś fajne kolorowe liście?), czy rodzinne gotowanie (może z jesiennymi warzywami i owocami?), a może jakaś ciekawa wystawa, koncert…

Jak widzisz, możliwości jest mnóstwo! Ważne, by były to rzeczy, które CHCESZ zrobić, a nie te, co musisz! Takie podejście sprawi, że wejdziesz w stan odpoczynku, jaki zwykle towarzyszy Ci na dłuższych wyjazdach. Znajdź czas dla siebie, na swoje przyjemności.

Mam nadzieję, że moje trzy pomysły na jesienny weekend w trybie slow zainspirowały Cię do zaplanowania Twojego. Wykorzystaj jesień, bo to świetny czas na to, by jeszcze nacieszyć się słońcem i naładować akumulatory przed długą zimą.

Dodaj komentarz